Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Wczoraj, 13:23   #10
El Czariusz
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 756
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 3 dni 13 godz 37 min 18 s
Domyślnie

Akt drugi.

Dziadku, drogi dziadku...



Bajka będzie o panu inżynierze. Enerdowska, jak tytułowa.

Pewnego, dnia upadłą, enerdowską wieś odwiedził pan i pani inżynier. Inżynierska para szukała swojego miejsca na ziemi.
Po niemałych perypetiach kupili we wsi jej kawałek (tej ziemi) i postanowili się budować. Wcale nie było łatwo na początku, bo wieś bała się bogatych miastowych. Doszło do tego, że jakiś sygnalista enerdowski doniósł władzy, że na tej działce dzieją się rożne, dziwne rzeczy.

Pan inżynier się nieco zdziwił ale postanowił użyć fortelu. W słynnej Wytworni Podlaskich Likierów nabył kilka 5-tek eliksiru. Coś na wzór tego z Poprawki z geografii Polski. Owa "poprawka" to jedna z równie słynnych, zakazanych ksiąg prawiących o przygodach małpy mówiącej ludzkim głosem. Księgi spisane zostały w czasach, kiedy małpa była małpą, murzyn murzynem
a z wanny dało się zbudować wannolot.

Zatem oczytany porządnie pan inżynier, przeszedł się po wsi (zakolendował tak jakby) i częstował mieszkańców w zależności od ich płci - "kawą" lub mlekiem od wściekłej krowy.
W ten sposób wpuścił do enerdowkich mózgów słowiańskiego wirusa. Wirus zaczął działać.
Mieszkańcy wsi nie zaglądali już na plac budowy, by pana inżyniera podpierdolić ale z czystej ciekawości. Pan inżynier częstował kawą i mlekiem z jeszcze większą intensywnością. Wirus opanował całą wieś.

Pan inżynier zastosował jeszcze jeden wybieg. Na działce postawił Wóz Drzymały 2, który przez to, że nie był trwale związany z gruntem...
Pozwalał po prostu grać na nosie "nadzorowi budowlanemu".
Ale nie do końca o tym. Pan inżynier okazał się przy tym niezwykle pomysłowym Dobromirem. Zaopatrzył się lub zbudował sobie wszystko, co było niezbędne do budowy domu. Kupił zepsutą koparkę/ładowarkę - naprawił. Zbudował sobie tartak itd. Stał się niemal samowystarczalny i nagle...

Potrzebny we wsi.
Do tej pory we wsi panował marazm. Jak za dotknięciem różdżki pani Leszczyny wszystko zaczęło się we wsi zmieniać. Pan inżynier umiał praktycznie wszystko to, co jest potrzebne do przetrwania w prerii samotnej parze ranczerów. No kurwa wszystko.
Dysponował jeszcze jedną cechą. Potrafił pomagać i integrować wokoło siebie ludzi, aktywizować ich społecznie.
Zaskakiwał pomysłowością.

Pewnego dnia przywiózł na wieś dwa... byki.
Po kolei...



Cdn.
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem