|
|
|
|
#1 |
|
Zarejestrowany: Sep 2015
Posty: 17
Motocykl: DISCOVERY 300 Tdi
Galeria: Zdjęcia
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 4 dni 3 godz 33 min 49 s
|
Ja jebie, dopiero co się z typem widziałem na tym jego wypizdowie i zarzekał się że to już koniec wycieczek, un teraz będzie se remontował ruderę i co najwyżej żonkę do Ciechocinka zabierze
kłamca i pająk (pijok) w sensie polazł se i z Mongolii nadaje |
|
|
|
|
|
#2 |
|
Zarejestrowany: Apr 2013
Posty: 15
Motocykl: x2=4x4
Online: 11 godz 35 min 0
|
Jest wieczorne info.
Trasa nie jest specjalnie jakos wymagajaca ale ja jestem jak z krzyza zdjety. Wczorajszy oboz z Catanami (Ducha) był ostatnim kontaktem z ludzmi. Podazamy sladem obozowisk Ducha, co poznac po zostawionych zerdziach. Schodza nizej na zimowiska. Co nie znaczy, ze do doliny Darchatow. My wchodzimy coraz wyzej. Jestesmy gdzies na 2000 a przed nami pasmo osniexonych juz trzysiecznikow. Zeby opusac szlak to polowa to bagna, grzezawiska, skaly, rzeki, jeziora. Cichy mówi: nic wielkiego a nam się dzisiaj Mongol zjebal z konia i to trzezwy. Kon wpadl w dziure. Zasadniczo konie same prowadza, wiedza gdzie isc ale i koniu sie przydarzyc moze. Moj kon (a wiesz jak wyglada) to jest magik. Nazwałem go Dariusz na czesc... Redzika, nie mnie. Moj zlom telefon otwiera sie tak długo, ze nie robie nim zdjec, bo się po prostu kurwa nie da ale... Na Grabczewskim tez nie robilem i było git. Mario jest zachwycony. Inny czielawiek. Teraz spi z tym usmiechniety grymasem. Wczoraj tez. Rano mowil ze muszę go zdenerwowac bo go mięśnie twarzy bola ![]() Cichy i Mario to znakomici towarzysze. Ten pierwszy sprawdził die na Grabczewskim perfektnie. Twardziel jak chuj. Na nic nie narzeka. Na Grabczewskim tez nie narzekał jak obtarl stope do krwi bo buty z szafy wyjal po 5ciu latach i mu się stopa rozbila. Gosc biega maratony gorskie po 100km i to dla niego codziennosc. Patrze na te jego stope a on kwituje krotko: nie pogodze się z tymi butami. Alek chodzic nie mogl a Cichy tylko niepogodzony ![]() Byc z nimi tutaj razem, cos pieknego... Cichy polewą stroha bo jeszcze go troche katar meczy. Tak, ze dobjutra! |
|
|
|
|
|
#3 |
|
Zarejestrowany: Apr 2013
Posty: 15
Motocykl: x2=4x4
Online: 11 godz 35 min 0
|
wyszperany gdzies w sieci fajny filmek o tamtejszych reniferowych ludzikach...
https://www.youtube.com/watch?v=rm_JZL9_cAk --- a tymczasem spłynęło kilka treści: Wczoraj zrobilismy 14 km. Byl moment, ze trzeba bylo zejsc z koni, tak trudny trawers z ostrym podejsciem ktore weszlo mi tylek. Zeszlismy piekna dolina do Sziszhidu i przy jego doplywie sie rozbilismy. Jest bajkowo, ludzi nietu. Konie sa pierunsko eytrzymale chlopaki dużo w siodle ja vzesto prowadze bo jak w pochodzie pierwszomajowym. Nogi, nogi, nogi. Brak nog. Jem raz dziennie, wieczorem, rano tylko kawa z mlekiem renifera ktore ma chyba wiecej tluszczu od jaka. Powoli sie adaptuje i chudne w oczach jak w AFG. Teraz ja chodzę pierwszy spac i pierwszy staje. Trudno opisac ten zjawiskowy kosmos. Maly Jenisej spieszy na zachod, nam sie nigdzie nie spieszy. Po prostu jestesmy tu. Moc. |
|
|
|
|
|
#4 |
![]() Zarejestrowany: Sep 2011
Miasto: Białystok
Posty: 541
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Online: 1 miesiąc 1 dzień 39 min 12 s
|
Elwood jak Feniks powstał z popiołu
Dla mnie się podoba !
|
|
|
|
|
|
#5 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
Wygląda mi na kaczkę.
A metoda nauki? Okazuje się, że najłatwiej zlokalizować ptaka po... śpiewie. Lepiej więc sobie na początek przyswoić/ osłuchać śpiew. Tak właśnie można trafić na wilgę np. Dzisiaj to żaden problem. Atlas, wgrane głosy i można się zatracić w lesie, łące czy gdzie tam ptasiego eksploratora poniesie. Mój wrodzony ćwierć daltonizm niestety wyraźnie mi w procesie przeszkadza. Ja widzę "bryłowo i mechanicznie", tylko tak. Zbieranie grzybów ze mną, to nie zła komedia dla obserwatorów. W temacie ptaków drapieżnych, to kiedyś pisałem Fazikowi relację jego donkiszoterii po kraju Basków, Aragonii, Galicji i Leon. Wszystko tam było zmyślone, łącznie z migracją sępów na wschód, bo Fazik tak wschód lubi przecież. I ta migracja akurat okazała się prawdą W temacie drapieżnych ptaków można śmialo założyć, że 90% ich procent, z tych " widzianych" w locie czy przykuci, to myszołowy. Za to mam jeden mały, osobisty sukces ptaśny. Udało mi się rok czy dwa lata temu ustrzelić koło Kartuz dwa rybołowy. Ustrzelić okiem naturalnie. Coś pięknego. |
|
|
|
#6 |
![]() |
Jako niedoszły i niespełniony ornitolog fantasta zaproponuję na dobry początek jakiś atlas z malowanymi ptakami, nie z fotografiami. Dobry rysownik wyłapuje szczegóły i podkreśla je w rysunku. Podobnie jak Dawid - (pozdro) szczeniackie lata spędziłem albo z lornetką na świlczańskich polach i w krzaczorach pod Rzeszowem, albo właśnie wertując książki i mój ulubiony atlas Sokołowskiego "Ptaki Polski", który dostałem w prezencie razem z lornetką gdzieś na 10 urodziny od wujka ornitologa.
Dobry fachowiec lornetki nie potrzebuje żeby rozpoznać gatunek, wystarczy słuch. Pamiętam kiedyś oglądałem dokument o jednym ornitologu chyba z Norwegii. Koleś był niesamowity. Wcale mu nie przeszkadzało, że był niewidomy, a mimo to został znanym autorytetem w swojej dziedzinie. |
|
|
|