|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
I CAN'T KEEP CALM I'M FROM POLAND KU_WA Słońce do 04.09.24
![]() |
Ja zawkas z buraków czy kapustę za zrobioną uznaję po 2 tygodniach. Kapustę kiszę w kamionce i po 2 tygodniach przekladam do słoików. Tylko kapusta i sól. Bez żadnej marchwi, cukru etc. Tą w liściach kiszę od razu w słoikach ale to zalewam solanką a szatkowaną nie.
Teraz czekam aż mi ukiśnie testowo bok choy i brokuł. W zasadzie już są w czasie konsumpcyjnym. ![]()
|
|
|
|
|
|
#2 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 12 godz 36 min 35 s
|
Kisisz klasycznie. Zakwas buraczany w słoiku zakręcasz czy przykrywasz matetiałem?
Spróbuję z tymi liśćmi. Do zakwasu dodaję jedna pokrojoną w cztery słupki marchew. Kapustę też kiszę bez marchwi ale dzisiaj zrobiłem wyjątek. Strażnik Domowy wymogła.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#3 |
|
I CAN'T KEEP CALM I'M FROM POLAND KU_WA Słońce do 04.09.24
![]() |
Jak przykrywalem szmatką to lubił czasem spleśnieć. Od dawna zalewam wodą po czubek słoja aż sie przelewa i zakręcam. Ani razu nie zapleśniał.
|
|
|
|
|
|
#4 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 12 godz 36 min 35 s
|
Nawiązujac do zakwasu i buraków, troszkę o mnie cudzym piórem i ustami:
Według psychologów głośno częściej mówią ekstrawertycy - mają tendencję do wyrażania w ten sposób intensywnych emocji, a głośny ton jest dla nich narzędziem ekspresji. W ten sposób porozumiewają się też osoby pewne siebie i o mocnym charakterze. To urodzeni liderzy obdarzeni naturalną charyzmą i zaangażowaniem. Głośne mówienie wiąże się też z negatywnymi cechami charakteru, takimi jak potrzeba dominacji i kontroli. Niektóre osoby, które nie panują nad tonem głosu, mogą być impulsywne i mieć problem z panowaniem nad własnymi emocjami, co powoduje częsty dyskomfort u ich rozmówców. Wnioski. Dlatego warto przeanalizować, jak porozumiewamy się na co dzień i ćwiczyć właściwe wzorce. W tym celu warto nawet nagrać filmik, żeby zobaczyć, jak mogą odbierać nas inne osoby. Aby uniknąć zbyt głośnego mówienia, często wystarczy wziąć kilka głębokich wdechów powietrza. Ważne jest też mówienie w nieco wolniejszy sposób - robienie pauz pomaga kontrolować ton głosu. To tylko jedno z moich ostatnich odkryć, które wstrząsnęło mną w maju. Tu przykład płaszczowy, ustami cudzymi o mnie. W sensie jakiś mógłbym być, by być lepszym? Jak dojedzie do mnie klawiatura, to opublikuję kilka moich selfików. Akurat tu taki egzaltowany nie jestem ale kilka pięknych selfie mam. Powoli będę też oswajał moje szerokie wąskie grono kolegów do mojego milczenia ale najpierw siebie. To mega wyzwanie. Chodzi naturalnie o milczenie płaszczowe. Uwielbiam być sam. Zwłaszcza na wycieczkach tych bliższych i dalszych. Zatęskniłem i to się dobrze składa.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#5 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 12 godz 36 min 35 s
|
Jestem daleki od polityki. Coraz bardziej, bo zaczynam na tarasie bardziej cenić gołębie placki w spokoju niż bezkompromisową deltę force.
Chciałbym jednakowoż zaprotestować nad rzekomą indolencją służb rosyjskich, która przy okazji pewnej operacji próbowała porwać prezydenta bliskiego sobie kraju. Cofając się ledwie kilkadziesiąt lat wcześniej (12 marca 1956), Chruszczow wydał rozkaz dekapitacji prezydenta bliskiego sobie kraju i... zdekapitował. Cała akcja dekapitacji kosztowała Chruszczowa grosze. Tyle, co trumna, państwowy pochówek itp. Porwanie Maduro to grube miliony dolarów.. Za sprowadzenie zwłok do bliskiego kraju, zapłacił bliski kraj. Co mnie najbardziej zauroczyło po tej spektakularnej akcji porwania wenezuelskiego Bieruta, to protesty na ulicach niektórych miast. Owe protesty niezbyt liczne ale krzykliwe, z wiankiem flag Wenezueli i otulonych w nie portetów Maduro miały być protestami Wenezualczyków. No i zdziwienie, bo obejrzałem krótki spot, w którym prawdziwy Wenezuelczyk pyta protestujących, skąd pochodzą. Okazało się, że po godzą ale nie z Wenezueli. Taka sytuacja. Naród globusa pl po śmierci Bieruta odetchnął z ulgą. Zastąpł go finałnie Gonułka. To ten, co jadł kanapki jak pani Krystyna i nikt mu tego nie wyrzucał. Przesadził z kiszoną kapustą nieco, bo ta miała jego zdaniem (i słusznie) zaspokoić zapotrzebowanie polskiego robotnika na wit. Co w miejsce importowanej i drogiej cytryny. No bo sok z kiszonej kapusty do herbaty nie bardzo. Tak, że ten... I my mieliśmy swojego Maduro i w Wenezueli będzie jak u nas. ZSRR zastąpi USA. Nomen omen polecam świetny wywiad u Lichmańskiego z Rogowskim. Ten drugi za komuny chodził do biblioteki amerykańskiej ulokowanej przy ambasadzie USA w W-wie, gdzie miał swobodny dostęp do periodyków, z których czerpał wiedzę o wydarzeniach muzycznych za żelazną kurtyną. Co ciekawe, nie było wtedy (czasy zimnej wojny) żadnych zasieków przed USA embassy a dostęp do biblioteki swobodny. Wystarczyło strażnika zagadać po angielsku. Taka sytuacja ![]() Wznowiłem ćwiczenia nad Sonatą księżycową, która bodaj otwiera ten wątek. Zawiesiłem naukę ostatnich dwóch stron zapisu nutowego po trzecie w maju. To dobra informacja. Już tylko 4 dni dzieła sześciu króli od okrągłych 125 lat bytowania w kosmosie Strażnika Domowego i mnie. Co równie ważne, znowu marzę. Rościgniew zasypuję mnie pięknymi kadrami z Mauretanii. Dalej nie wie, gdzie jest. Wcale mnie to nie dziwi. Wygląda na spełniajacego się. Lublin jedzie, daje cień maruderom. Mam tylko nadzieję, że przywiezie mi z Afryki jakieś nakrycie głowy. Równie ładne, jakie dostałem od Karpia z nadzieją jednakowoż, że nie będzie padowało ledwie na głowę mojego Kacpra. Dzisiaj brzdąc miał imieniny a Marysia już za m-c ósme urodziny! Jak ten czas leci... Pięknie ten popęd tłumaczyła pani Liliana w cytowanym, świątecznym poście. Ja wiem jedno. Marzeniami wydłużamy sobie szczęśliwe życie. Tego wam drodzy i tani z okazji Trzech Króli życzę.
__________________
Jam nie Babinicz... Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 07.01.2026 o 10:42 |
|
|
|
|
|
#6 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 12 godz 36 min 35 s
|
PKwK nie pełne bo popisuję z tableta Strażnika. Poprzedni post pisany na telefonie wieczorem dnia poprzedniego z morzem błędów drobnych ale irytujących.
Mnie oczywista, bo tu zagląda głównie mój antyelektorat - tak domniemam. Jeżeli się mylę, to i tak pies to trąca jak ja głową mój wieszak na lampy nad stołem. Wieszak bardzo ładny dla mnie. Na wieszaku małe, drewniane choinki ustawiła Strażnik Domowy i już im pnie poutrącałem. Wczoraj miałem otworzyć sezon plażowy ale się nie udało. Robimy to zawsze ze Strażnikiem Domowym wspólnie ale bidula po niedzielnej migrenie chciała jeszcze sobie odpocząć w cieple domowego zacisza, bo dzisiaj do szkoły. Współczesna podstawówka to dramat. Największy dramat, to rodzice. No bo kto te dzieci wychowuje? Nie szkoła tylko rodzice ale zdaniem rodziców, powinna szkoła. Gówno prawda. Z powodu mrozów zamykane są pierwsze szkoły. Nie chodzi o to, by: "u nas w twoim wieku, dziewczynki puszczają się już same" (skąd cytat?) ale...
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#7 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 12 godz 36 min 35 s
|
Internety.
Piramida żywienia kontra historia człowieka czyli jak cywilizacja postanowiła zagłodzić wojownika Historia człowieka jest brutalnie prosta. Przez setki tysięcy lat zabijaliśmy, żeby żyć. Polowaliśmy, rozbieraliśmy zwierzęta, jedliśmy mięso, tłuszcz, szpik. Od tego rosły nam mózgi, mięśnie i ambicje. Od tego powstała cywilizacja. Nie od kiełków lucerny. Nie od jarmużu. Nie od "miski mocy". Człowiek nie wspiął się na szczyt łańcucha pokarmowego dlatego, że był miły. Wspiął się, bo był silny, agresywny, wytrzymały i jadł to, co dawało energię. Mamuty nie padały od nadmiaru błonnika. A dziś? Dziś ten sam gatunek słyszy, że mięso jest "problematyczne", tłuszcz "niebezpieczny", a siła "toksyczna". Że najlepiej jeść jak królik, myśleć jak owca i przepraszać planetę za to, że oddychamy. Zamiast wojownika mamy konsumenta. Zamiast łowcy klienta siłowni bez energii. Zamiast instynktu â aplikację liczącą liście sałaty. Zamiast biologii - ideologię żywieniową. I nikt nie mówi wprost, że to eksperyment na żywym człowieku. Bo kiedy gatunek drapieżny zaczyna żywić się jak roślinożerca, kończy się to zawsze tak samo: spadkiem energii, hormonów, płodności, odporności i zdolności do walki nie tylko fizycznej, ale i mentalnej. Przypadek? Nie. Biologia nie zna litości dla narracji. Dlatego ta grafika z wojownikiem i współczesnym "zielonym ascetą" boli. Bo obnaża prawdę, której nie wolno dziś mówić: coś poszło wstecz. I to nie dlatego, że ewolucja się pomyliła. Tylko dlatego, że cywilizacja uznała, iż jest mądrzejsza od własnego DNA. Można zakłamać pochodzenie. Można wyśmiać instynkt. Można zrobić z siły coś wstydliwego. Można z mięsa zrobić wroga publicznego. Ale organizm i tak upomni się o swoje. Zmęczeniem. Depresją. Brakiem napędu. Rozsypaną psychiką. Bo człowiek nie został stworzony do wiecznego siedzenia, liczenia kalorii i jedzenia paszy. Został stworzony do ruchu, wysiłku, ryzyka i pożywienia, które ten wysiłek wspiera. Ewolucję można zagłuszyć trendami. Można ją spowolnić ideologią. Można ją chwilowo oszukać marketingiem. Ale nie da się jej unieważnić.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#8 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 12 godz 36 min 35 s
|
Ale namieszałem.
Ogólnie chciałem się przyznać, że Trump jest mądrzejszy ode mnie. Co nie znaczy, że więcej wie ![]() Cieszy mnie, że połowa planety PL zamilkła z obawy, że im blackhawk wyląduje na parapecie za to, że nazywali Trumpa debilem. Przyznam, że i ja zaczynałem wątpić w prezydenta USA, bo to takiej gawiedzi, jak globus pl przyjmować potulnie razy i nic? Z uchylonego lufcika force one słychać było sterującego prezydenta i spiewającego: spadnę na ciebie Maduro jak majowy deszczyk... Panie prezydencie! Styczeń mamy! - No i co...? Spodziewali się w maju a wpadłem na 5-ciu króli. Im gorzej ktoś mówi/piszę o Trumpue w tym większym podziwie dla osobnika (piszącego) jestem. Zastanawiam się wtedy, boszzz... Jaki ten naród amerykański jest głupi, skoro tego Trumpa wybrał. No wypisz/wymaluj jak u nas. Tylko tam jak obiecają, to robią, nawet jak nie obiecają. U nas po prostu nie robią. Ja tam jestem leniwy ale nierobem nie jestem. Jutro trochę o mojej Grenlandii napiszę. Eksplorowałem tę ogromną wyspę dwa razy. Nigdy o tym nie oisałem, bo nic nie widziałem. Opiszę więc wam to nic. No nic na Grenlandii to naprawdę coś wielkiego. I wcale nie jest to zielona wyspa jak większość uważa...
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#9 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 12 godz 36 min 35 s
|
Zanim wylądujemy w (czy raczej "na"?) Grenlandii, to o obrotnych Somalijczykach, ciut, którzy stawiają wieżowce w Nairobi.
Otóż m-c temu pan prezydent Trump w swoim stylu powiadomił, że mu się Somalijczyki nie podobają. Musiał przy tym zatańczyć lub zaśpiewać, albo jedno i drugie bo się na niego zaraz rzucili amerykańscy obrońcy, somalijskich praw człowieka. M-c później (czyli wczoraj wieczorem) słucham grillującego Mentzena. Ten, nie tańczyl i nie na hulajnodze ale mówi, jak to Somalijczyki kroją federalny budżet w kilku stanach jak mokry pasztet. I to kroją nieźle. Pasztet idący w miliardy dolarów. Nie mogłem uwierzyć, że bez noża kroją, w pustych budynkach, "na NFZ"... Mentzen wyliczył, że rocznie tego pasztetu wychodzi równo tyle, co dzisiaj budżet całej Somalii. Wszystko odkrył jakiś dziennikarz, potem ludzie z własnej inicjatywy zaczęli interesować się somalijskim budżetem i odkryli jeszcze więcej wyłudzeń Co konkretnie wyłudzali i jak , zapraszam do źródła. Ja weryfikując temat dotarłem do Nairobi. Zaprawdę pisuarskie fundacje i zakupy kowitowe zaczynają wzbudzać mój szacunek. Ba... nawet nie trzeba trzymać się skali, bo gdyby, to bijemy Amerykańców na łeb i szyję Mustanga dzikiego. Mamy swoich Somalijczyków ale oni przynajmniej pracują. Amerykańscy pobierają zasiłki, nasi też ale tylko do końca marca jeszcze. Do USA drogą morska wiedzie przez Danię i Grenlandię. Wczoraj tłumaczyłem Strażnikowi Domowemu na czym zakupy Trumpa opierają się. W tym celu na środek salonu wytargalem duży globus i oparłem palec na morzu Arktycznym. Płynąłem nim od granic ZSRR przez Spitsbergen na Grenlandię i drogą to była krótka, bo po dwóch dobach albo mniej, już się skończyła wódka. Tak więc dotarłem drugi raz do Grenlandii. Pierwszy raz miało miejsce rok temu. Z Kacprem i Marysią. Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że byłem ale nic nie widziałem. Czy mogę dodać, że ta pierwsza podróż była pionierską? Pierwszy polski dziadek z dwójką wnuków wylądował w samiuśkim środku Grenlandii. Dodam, że Grenlandię solo zaliczył w ten sposób w minione Święta Mikołaj. Takiego dziadka to że świecą szuka, powiedziała Marysia w noc polarną. Swięty Mikołaj to dopiero podróżnik jest. Nie wiem czy widziano go w Somalii ale w USA na bank.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#10 |
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 754
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 3 dni 12 godz 36 min 35 s
|
No więc byłem na Grenlandii czy nie?
Czy moje wnuki były? Czy kogoś to boli w jaki sposób zdobyłem Grenlandię z wnukami, czy się tylko uśmiechnie? Przed nami kilka dni wspólnej zabawy z globusem. Pewnie nie będą pamiętali jak im dwa lata temu dziadek tłumaczył w realu (z globusem), skąd się bierze "dzień i noc"? Spróbujemy sobie przypomnieć. I to nie w salonie, tylko na dworze! Wybierzemy najciemniejsze miejsce na podwórzu i dzieci będą słońcem a dziadek kręcącym się globusem. Na finał będziemy chować globus, i szukać go w kosmosie podwórza. Niech tylko śniegu trochę napada to jeszcze nocne saneczkowa nie będzie. Pora do roboty, bo już słonce świeci... i odebrać klawiaturę. Pisanie na telefonie to jakaś masakra... Nie wiem, czy mogę tutaj ale... Słoneczka nie mam i już piszę dlaczego. Trzy razy już opłacałem słoneczko i zaraz potem (na zbity pysk mnie wyrzucano z forum. Moja pionierskość wnosi dużo dla forum. To mnie usprawiedliwia. To dla utrzymania własnej samooceny piszę. Ważne, żebym siebie szanował, potem innych a nie odwrotnie. Najlepiej szanować (tutaj) innych - ograniczając komentarze. Dlatego ja będę starał się trzymać zasady 777. Czego dotyczy ogłoszenie? Kupna z mojej strony. Zapotrzebowanie mam wymienić ten gniot, który umożliwia mi pisanie. Znaczy nie klawiaturę, bo tam nabyłem. TF200 z podświetlaną rzeczoną (nie wiem, jak to uruchomić) i z myszką. Wszystko przewodowe, by mnie nikt nie podsłuchiwał jak pisze. Podobno to do jakiś gier też służy. Ja chcę grać tutaj, z wami. To moja Wielka Gra. Zatem do brzegu. Jak ktoś miałby do sprzedania komputer klasyczny (nie laptop). Taki normalny komputer. Mój ma chyba 20 lat co najmniej i windows (chyba) 7. Ale zaraz sprawdzę w cleanerze jego parametry, to podam. Edycja: ![]() To chyba taki.
__________________
Jam nie Babinicz... Ostatnio edytowane przez El Czariusz : 08.01.2026 o 19:59 |
|
|
|