Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Relacje z podróży > Trochę dalej

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 18.08.2026, 21:12   #1
nabrU


Zarejestrowany: Jul 2026
Miasto: Wielka Brytania
Posty: 102
Motocykl: CRF1000
Przebieg: Mały
nabrU jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 dni 4 godz 35 min 29 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał Ciaho Zobacz post
Dzięki, tam zawsze pięknie, cieżko to spieprzyć
Co do zdjęć i ich spieprzania to jest (w większości) u ludzi ogólny dramat
Właśnie wróciłem z urlopu i 90% zdjęć, które robili nam poproszeni o fotkę ludzie to tragedia i nadają się zasadniczo do skasowania. Brak zachowania podstawowych zasad kompozycji czy zarządzania przestrzenią i tłem czyli nasze twarze / postacie są na środku zdjęcia czy np. mamy 'ucięte' w łydkach nogi itp.

Dlatego Twoje fotki są fajne, bo nie tylko są technicznie dobrze zrobione, ale coś przekazują i widać, że lubisz bawić się aparatem / kamerką czy dronem
nabrU jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18.08.2026, 14:23   #2
Ciaho
 
Ciaho's Avatar


Zarejestrowany: Oct 2011
Miasto: Gdańsk
Posty: 105
Motocykl: RD04
Przebieg: 55000
Galeria: Zdjęcia
Ciaho jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 dni 9 godz 46 min 27 s
Domyślnie





Zjazd drogą widokową P14 znowu wywala z butów, te góry są majestatyczne a kolor Pivy wręcz szalony. Dziesiątki zakrętów 180 stopni i kilkanaście tuneli w skale - raj motocyklowy. No może poza śliską po deszczu nawierzchnią - jedziemy więc zachowawczo a tylna opona i tak ze 3 razy łapie uślizg. Na miejscu znajdujemy małe mieszkanie za niewielkie pieniądze. Obserwujemy magiczny zachód słońca i idziemy zjeść pstrąga w malutkiej restauracji. Ja wiem, że wszystkie zachody słońca są dla mnie magiczne i może niepotrzebnie się tym podniecam - no ale nie będę przepraszał - karmie się takimi dniami i wcale z wiekiem mi to nie przechodzi. Może wręcz w drugą stronę. Coraz bardziej takie dni doceniam.






Rano robimy dla siebie dwie wspaniałe rzeczy. Pierwsza to udajemy się na Tyrolkę nad rzeką Piva. Zjazd ma dwa etapy bo na drugim brzegu rzeki trzeba się przepiąć by wrócić z powrotem. Razem to chyba z półtorej kilometra zjazdu nad obłędnie szmaragdową rzeką. Wielka to była frajda i mordy nam się cieszyły cały dzień później. Druga rzecz - to mając pod ręką cywilizowane warunki w tym patelnie, kupujemy w sklepie jajka i cebulkę po czym robimy sobie wypasioną jajecznicę. Całkiem fenomenalny początek dnia nam wyszedł, a dalej wcale nie zapowiada się gorzej.

Dziś jedziemy w końcu nad Zatokę Kotorską. Droga jest bardzo malownicza, i dość sprawnie kilometry pokonujemy. Jest szutrowy odcinek prac drogowych ale nic co by nas spowolniło. Nad zatoką robimy kilka zdjęć i oblatankę dronem, ale nie odbijamy na Kotor. Jedziemy dalej i przerwę na popas robimy dopiero w mieście kotów - Herceg Novi - bardzo klimatyczne miejsce. Chwilę spaceruję tu z aparatem dając upust swojej drugiej, po motocyklach pasji - fotografii właśnie. Jest bardzo gorąco więc nie stoimy długo, w drodze pęd powietrza przynajmniej przyjemnie chłodzi. Niewiele dalej kończy nam się Czarnogóra.



















Na granicy są kolejki, niezbyt straszne ale jednak swoje trzeba odczekać. Obok nas stoi włoch na Himaljanie, bliźniacza sztuka do tego którym jeździliśmy po Himalajach. Naturalnie więc nawiązuje się rozmowa. Miał plany przejechać Albanię, lecz złapał jakieś problemy z silnikiem i boi się jechać dalej, więc wraca do domu. Razem trochę na przypale pokonujemy kolejkę, skracając czas oczekiwania kilkukrotnie i już o 18 meldujemy się w Dubrowniku. Chwilę spacerujemy po wyślizganym na błysk bruku starego miasta. Mam sentyment do tego miejsca. Na studiach dojechałem tutaj rowerem czując, jak malutki jestem wobec ogromu Świata. Dziś jadąc tu motocyklem, sam nie mogę się nadziwić jak te podjazdy robiłem w słońcu, blisko dwadzieścia lat temu. Uparty dzieciak musiał ze mnie być, myślę sobie. Robimy z Darkiem milion zdjęć i małe zakupy, po czym w promieniach zachodzącego słońca pokonujemy spektakularny most prowadzący do miasta. IKocham te przestrzenie, te kolory złotej godziny, ten dźwięk silnika pode mną i wolność odkręcania manetki. Ileż jest w tym radości, jaki to przywilej podróżować motocyklem po Bałkanach. Mam wrażenie że nigdy mi się to nie znudzi.








O zmroku znajdujemy mały klimatyczny kemping w bocznej zatoczce. Wcześniej był to rodzinny dworek, leciwy właściciel przyjmuje nas w salonie wypełniając dokumenty. Z za wielkiego drewnianego biurka pobiera kilka Euro za to, że rozbijemy namiot u niego w ogrodzie. Scena wygląda jak żywcem wyciągnięta z filmu historycznego - wszystkie meble i wystrój pasują do ubiegłej epoki. Są tu już inne motorki z polski, wymieniamy więc kilka zdań na temat drogi i maszyn. Nie mamy ze sobą kropli wody, więc pospiesznie robimy zakupy w sklepie nieopodal, ale i tak jest już ciemno, kiedy daję nura do wody. Może to nie najmądrzejszy pomysł, ale jak widzę Adriatyk to nie umiem się powstrzymać.To uczucie kiedy toń zamyka się nad Tobą, jest tylko cisza w uszach, chłód wody na skórze i czysty umysł. Mogę tak w nieskończoność unosić się w stanie bliskim nieważkości I żadnej okazji ku temu nie przegapię. Za każdym jednym razem przeżywam to jakbym pływał po raz pierwszy, a może po raz ostatni? Skąd niby będę wiedział że to ten raz był ostatnią moją możliwością bytowania z Adriatykiem? Może nigdy już tu nie wrócę. Celebruję te chwile mocniej niż własne urodziny.


Budzę się o 5 rano, robię trochę zdjęć, nastawiam kawę i obowiązkowo dzień zaczynam od pływania a jakże. Jest inaczej niż w nocy, ale równie mocno mnie to cieszy. Woda nadal jest cieplejsza od powietrza powoduje że chce się w niej zostać. Może ktoś powie że to tęsknota za łonem matki. Nie wiem ale mi to reguluje układ nerwowy jak mało co. Dziś troszkę z większym rozrzewnieniem wychodzę z wody, bo wiem że zaraz zawracamy w stronę kraju. Ale kawa z kawiarki, przyrządzona w pozostałości oliwnego sadu, zapach lawendy, dźwięki cykad - wszystko to powoduje, że nie chce mi się stąd ruszać. Przeciągamy więc start aż do 10. Z drugiej strony, czy jakbym się tu urodził i spędził całe życie, czy tak samo celebrowałbym tą chwilę. Czy może tęsknym okiem spoglądał na północną Europę marząc o piaszczystej plaży i kawowo brunatnych wodach bałtyku. O przyjemnych temperaturach sięgających we wrześniu do 14 stopni i za smakiem świeżych jabłek z sadu. Każdy spec od reklamy powie Ci że produkt deficytowy jest zawsze bardziej pożądany. Może dlatego chciałbym wszystkiego w życiu spróbować, by w momencie śmierci nie czuć że zostało mi jakieś sfrustrowane pragnienie. Ale spokojnie, na pewno jakieś zostanie. Nie da się przeżyć wszystkiego przecież.










Większość kilometrażu na dziś to tranzyt przez BIH, ale jakże piękne to były kilometry. Z początku dość powolne, mijamy sporo fotoradarów przy drodze, co wymusiło zachowawcze tempo. Później jednak Bośnia zaskoczyła nas tysiącem winkli, pięknych kanionów i szmaragdowych rzek. Jechaliśmy jak urzeczeni, robiąc minimalne przerwy. Żywimy się głównie w lokalnych piekarniach zajadając burki i w miarę możliwości popijając kawą. Uwielbiam smak tutejszego pieczywa - robią to dobrze - zwykle wypiekane na bieżąco rarytasy można schrupać jeszcze na ciepło..


Na granicy tracimy nieco czasu, bo komuś mocno trzepią auto. Podejmujemy decyzję że nadgonimy trochę autostradą żeby nocleg znaleźć już w Zagrzebiu. I niby to długa prosta, ale zachód słońca jest niesamowity. Nie umiem powiedzieć, który to już z kolei ale karmie się nimi wszystkimi, pożeram bezwstydnie i nacieram skórę pomarańczowymi promieniami chylącej się za horyzont kuli ciepła.


Podczas ostatniego tankowania, znajdujemy na bookingu małe mieszkanie i o 21 dojeżdżamy pod wskazany adres, w kompletnych już ciemnościach. Przemiła dziewczyna wręcza nam klucze i opowiada co i jak. Przemiła bo czekała na nas blisko godzinę, zanim żeśmy się dotarabanili.

Postawiliśmy na booking bo jutro ma lać całą drogę i mamy cichy plan przelecieć całą trasę do Gdańska na strzała.




Wstajemy po 5 rano, szybka kawa, minimalne pakowanie i przed 7 już jesteśmy w siodłach. Nie zdążyliśmy dobrze wyjechać ze Stolicy Chorwacji, kiedy spadł obiecany deszcz. Wbijamy się więc w kondomy, w których zostaniemy już do nocy. Pamiętam, że kiedyś bolała mnie dupa już po 300 km jazdy. Dziś mamy do zrobienia więcej niż 1300km i wogóle mnie to nie rusza, wręcz z entuzjazmem na nie czekam. Postojów nie robimy żadnych, poza przerwami na tankowanie. Jadę tą 390tką za Darka 660 tką i jest mi dobrze. To mały ale dzielny motocykl, może nie jest autostradowym wyjadaczem ale te 1300kg ciągiem bierze na klatę bez zająknięcia, trzyma 120/130 km na godzinę i zdaje się że nie robi to na nim wrażenia. Wytrzymałby i więcej ale też nie przepadam za pałowaniem. Na dwadzieścia tysięcy przejechanych na nim kilometrów nie miałem ani usterki ani kapki oleju nie dolałem. Tylko czynności serwisowe i wymiana czujnika sprzęgła - uszkodzona przez poprzedniego właściciela który wymienił nieumiejętnie składane klamki. Całą trasę niemal robimy w deszczu - i o dziwo mam z tego frajdę. Z tego że nie jest lekko, ani łatwo, ani przyjemnie. Żeby łapy mi nie ścierpły od przemoczonych rękawiczek, jadę na grzanych manetkach i niepostrzeżenie po kilku godzinach ugotowałem sobie skórę na dłoniach. Będą mnie piekły jeszcze kilka dni później.

Z racji prędkości autostradowych, nie rozmawiamy z Darkiem za dużo, bo ciężko się usłyszeć w tym szumie. Jestem więc w kasku zamknięty z własnymi myślami. Tych jak zwykle mam dużo. Lubię tak. Myślę sobie że, mam cholernie dużo radości z tej jazdy. Dochodzę do wniosku, że gdzieś na odwrót postrzegamy tzw kryzys wieku średniego. Bo to nie jest żaden kryzys - to informacja. To ważny sygnał z organizmu, info gdzie nasze życie kuleje i czego potrzeba nam w nim więcej a czego mamy unikać. Nie odbiło mi nagle na punkcie motocykli i podróży, od zawsze je kochałem i potrzebuję tego ruchu jak powietrza niemal.. Z czasem jednak dociera do mnie jak bardzo wszystko jest kruche i ulotne, jak mało czasu mi zostało, jaki jest on cenny. Ten dzisiejszy dzień jak i kilka ostatnich to spełnienie marzeń, to zadość uczynienie za te wszystkie dni spędzone za biurkiem. To czyste przeżywanie i chłonięcie emocji. Nikomu nie powiem jak żyć, ale proszę przestańmy nazywać chęć życia kryzysem - bo to kurwa szkodliwe.

Do domu dojeżdżamy koło 23, zaparzeni w tych gumiakach, zmęczeni niemiłosiernie, ale szczęśliwi. Motocykl śmierdzi gotowaną mieszanką oleju i wody z kałuż jakie zebraliśmy po drodze - lubię ten smród. Rozkulbaczam KTMa z sakw niczym konia po podróży. Lubię ten proces, domyka mi on podróż. Zamyka obwód, będę mógł spać spokojnie.




Czarnogóra Sierpień 26 - tak bo spisałem tą relację na urlopie rodzinnym w rok później - będąc na wybrzeżu Zatoki Kotorskiej - koniecznie chciałem zabrać ich nad tą epicką tyrolkę. Bardzo się wszystkim podobało. Dziś oglądam Czarnogórę z innej perspektywy - rodzinnych wakacji w klimatyzowanym aucie. Odbiór jest zupełnie inny bo i emocje inne mi towarzyszą. Niemniej nadal jest absurdalnie pięknie i pysznie - Czarnogóra się broni za każdym razem.

P.S. Napisałem ostatnimi czasy książkę. Blisko 20 lat wyjazdów rowerowych i motocyklowych, drogi i bezdroża, góry w tym te najwyższe na świecie z literką H w nazwie. Dużo budujących historii zebranych w całkiem sensowną całość okraszoną sporą ilością zdjęć. Wiecie już jak piszę, przynajmniej mniej więcej - pytanie czy to ma szanse na wydanie? Czy ktoś chciałby to czytać? Uwielbiam to forum - mam wrażenie że się na nim wychowałem. Karmiłem tu marzenia o pierwszych wyjazdach. Tu się zaraziłem potrzebą drogi i tu ją podsycałem. Ta książka właśnie ma pełnić podobną funkcję dla potencjalnych czytających. Czy macie jakieś doświadczenia z wydawnictwami? - gdzie można podesłać rękopis? z Kim rozmawiać i jak ten temat ugryźć? Wszelkie uwagi biorę z otwartym sercem i umysłem.
__________________
"Albo znajdziemy drogę, albo ją sami wytyczymy" Hannibal

http://ciaho.blogspot.com
Ciaho jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18.08.2026, 21:05   #3
Jarczoq
 
Jarczoq's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jul 2017
Miasto: Poznań
Posty: 1,008
Motocykl: RD07a
Przebieg: ^90 000
Jarczoq jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 5 dni 2 godz 59 min 52 s
Domyślnie

Noo - gites. Dużo dobrych zdjęć, ale najbardziej podoba mi się to z rowerem. Filmik też fajnie skręcony.
Jarczoq jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18.08.2026, 22:02   #4
Ciaho
 
Ciaho's Avatar


Zarejestrowany: Oct 2011
Miasto: Gdańsk
Posty: 105
Motocykl: RD04
Przebieg: 55000
Galeria: Zdjęcia
Ciaho jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 dni 9 godz 46 min 27 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał Jarczoq Zobacz post
Noo - gites. Dużo dobrych zdjęć, ale najbardziej podoba mi się to z rowerem. Filmik też fajnie skręcony.
Dziękówa, materiału było i na godzinny film ale mam wrażenie że dłużej niż kilka - kilkanaście minut to już nikt nie obejrzy. Może jakbym miał fajne cycki czy podpalił motcykl... a tak no niestety nic nie poradzisz
__________________
"Albo znajdziemy drogę, albo ją sami wytyczymy" Hannibal

http://ciaho.blogspot.com
Ciaho jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18.08.2026, 21:19   #5
Jarczoq
 
Jarczoq's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jul 2017
Miasto: Poznań
Posty: 1,008
Motocykl: RD07a
Przebieg: ^90 000
Jarczoq jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 5 dni 2 godz 59 min 52 s
Domyślnie

Zaraz przypomniały mi się czasy, jak zaczęły się wojaże polaków i znajomi chwalili się cirka setką zdjęć pokazujących to samo - najczęściej nic.
Jarczoq jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18.08.2026, 21:21   #6
matjas
 
matjas's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: May 2008
Miasto: Brzezia Łąka
Posty: 17,767
Motocykl: nie mam AT jeszcze
matjas will become famous soon enough
Online: 5 miesiące 2 dni 8 godz 25 min 37 s
Domyślnie

Ochujuzloty, osz panie.



Dawno, jeśli w ogóle, nie czytałem tu nic takiego.

To chyba tyle. Ten początek był mi potrzebny i nawet nie wiesz jak bliski.
Dziękuję.
__________________
'Przestań naprawiać kiedy zaczynasz psuć' - Ojciec matjasa
matjas jest online   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 18.08.2026, 22:08   #7
Ciaho
 
Ciaho's Avatar


Zarejestrowany: Oct 2011
Miasto: Gdańsk
Posty: 105
Motocykl: RD04
Przebieg: 55000
Galeria: Zdjęcia
Ciaho jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 dni 9 godz 46 min 27 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał matjas Zobacz post
Ochujuzloty, osz panie.



Dawno, jeśli w ogóle, nie czytałem tu nic takiego.

To chyba tyle. Ten początek był mi potrzebny i nawet nie wiesz jak bliski.
Dziękuję.
Dziękuję Ci bardzo za te słowa. Zastanawiałem się nie raz czy pisanie ma sens, czy ktoś to czyta i ma z tego wartość. Widzę że tak
__________________
"Albo znajdziemy drogę, albo ją sami wytyczymy" Hannibal

http://ciaho.blogspot.com
Ciaho jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19.08.2026, 08:24   #8
muszel72
 
muszel72's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jun 2018
Miasto: GDA
Posty: 3,169
Motocykl: nie mam AT jeszcze
muszel72 jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 3 tygodni 3 dni 7 godz 49 min 33 s
Domyślnie

Ja również chętnie Twoją książkę kupię. I jeszcze jedną młodemu motocykliście na prezent
muszel72 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19.08.2026, 08:54   #9
majkowski1

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Jun 2017
Miasto: CK
Posty: 801
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: do AE
majkowski1 jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 3 tygodni 1 dzień 15 godz 6 min 29 s
Domyślnie

Dzięki wielkie za treść i zdjęcia, miło taki wątek poczytać choć raz na jakiś czas
majkowski1 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 19.08.2026, 09:21   #10
chomik
Administrator
 
chomik's Avatar

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jun 2007
Miasto: Bałtyk
Posty: 4,098
Motocykl: RD03 2xRD07a
Przebieg: 666
chomik jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 1 dzień 18 godz 17 min 0
Domyślnie

Zdjęcia petarda, wstęp petarda, opowieść niesie przez krainy. Pisz, czyta się
chomik jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum

Podobne wątki
Wątek Autor wątku Forum Odpowiedzi Ostatni Post / Autor
Czarnogóra/Albania A.D. 2025 Moto - 8-10 dni ramires Przygotowania do wyjazdów 80 02.07.2025 09:16
Motocyklem na Rodos yafii Trochę dalej 10 19.04.2024 20:25
Czarnogóra wrzesień/październik 2019 na XR400 i DR350, trochę trekkingu, trochę TETu i dużo burka. CzarnyCzarownik Trochę dalej 18 21.02.2022 22:14
Czarnogóra i Albania, wrzesień 2016 by Śluza sluza Trochę dalej 22 01.11.2016 21:34


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:04.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.