Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 16.02.2026, 18:07   #1
zimiok

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: May 2017
Miasto: Oświęcim
Posty: 733
Motocykl: Triumph Tiger 800XC
zimiok jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 5 dni 3 godz 17 min 6 s
Domyślnie

Ale to dzwonisz.
To ty wrzucasz jakieś zdupy wzięte newsy, że przegłosowali, że mężczyźni mogą rodzić. Więc ciężar dowodu na tobie spoczywa.

A gdzie ja coś pisałem o Berlinie? Przeczytaj raz jeszcze, sylaba po sylabie, a jak dalej nie zakumasz to może szwagier koleżanki sołtysa ze wsi obok w barze w kolejnym powiecie ci pomoże.
zimiok jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.02.2026, 01:48   #2
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie Ostatni dzień karnawalu

Taa...
Przychodzi baba do lekarza cała obsrana.
- Co pani jest?
Przekupa.

Panie Marku, zwany w naszym środowisku Dziadkiem, masz Pan rację. Tu, też miałeś.

Młody nieuk i na finał hipokryta. Typ mego sąsiada.
Nieukowi może przyda się jeszcze lekcja o pewnym założeniu, które jest dowodem pośrednim na istnienie Boga. Może.

O imaginacji będzie. Ja nie postawię kropki nad imaginacją ale zabawimy się liczbami. Najpierw wymiernymi, potem tymi mniej, by skończyć na zespolonych.
Trzeba wejśc na poziom abstrakcji by opisać życie płaszczaka. Co dopiero
3D...

Zacznijmy jednak koniec karnawału od 4D.

  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.02.2026, 07:03   #3
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie Ostatni dzień karnawału

Zatem zabawmy się.



Dzisiaj trochę później ta moja kawa.
Nastrój taki niekarnawałowy ale w śledzika można dać do pieca. Jutro zwali się na dzisiaj i będzie dobrze.

Najpierw o lodowce.
Jak nie chcesz jeść mięsa, a bardzo lubisz, to nie trzymaj go w lodówce.
To, doradzą ci wegetarianie.
Jeżeli nie chcesz jeść słodyczy, nie trzymaj ich w szafce.
To doradzam wam ja.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.02.2026, 08:18   #4
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie Ludolfino -10

Podsumowanie.

Książka gotowa.
Format 2xA4. Nie wiem jaki to ale na takim pisałem. Znalazłem w piwnicy pożółkły papier "po ojcu".



Jego pogrzeb miał miejsce w moje imieniny. W szczycie szałkowita. W tym największym. Nawet kruki z wronami się pochowały, choć to nie ich pogrzeb byl.
Cmentarz był pusty.
Przed wejściem ja, Strażnik Domowy i babcia Ela. Babcia Ela jest hipochondrykiem. To mama Strażnika Domowego. Wiem, jakie to było dla niej wyzwanie.
Junior z synową wpadli "na chwilę". Trzymali dystans. Przeprosili, że nie wezmą udziału w ceremonii, bo wirus... Szybki uścisk dłoni, żadnych egzaltacji.

Stoisz tak na tym pustym cmentarzu, przed kaplicą. Nikogo z rodziny tej dalszej, to już w ogóle. Wiadomo... wirus. W koronie...
I wtedy na plac przed cmentarzem wjeżdża bus...

Konieczna pauza.
Łzy krokodyle lecą mi po policzkach.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.02.2026, 08:54   #5
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie Książka

224 strony zapisane gęsim piórem.
Na 112 pożółkłych kartkach, mających kilkadziesiąt lat.
Zapisanych "w moim stylu". Drobnym, lekko pochyłym maczkiem, który zawsze budził zdziwienie.



Dla większości jestem niepoukładanym gościem. Jedyne jednak, co u mnie poukładane jest, to pismo. Regularny kształt. Taki mój znak rozpoznawczy.
Drugie... Jak się na coś uprę, to mnie wolami z drogi nie zawrócisz.
Intuicyjnie, idę swoją drogą do Piekła. Piekło, to formalnie zbieg granic.
Jeżeli zdążę, to wyjaśnię i moje Piekło.

Wracając do pisma.
Format mojej książki był dla mnie ważny. Wybór był tylko jeden. Wybór łatwy (dla mnie) wykonanie nie. Bardzo trudne... Nie stać mnie było na wydanie książki. Dlatego postanowiłem napisać ją w dwóch egzemplarzach.
Tradycyjnie - dla siebie.
Nieparzyste strony zapisałem lewą ręką wspak. Parzyste ich odbiciem lustrzanym.

Pół roku przed 50-tymi urodzinami Karpika, specjalnie dla niego wróciłem do gry na gitarze. na moim defilu nie dało się już grać. Uczyła się na nim grać Marysia, uczył Kacperek. Defil nie przeżył.
Przeżył jednak ze mną kupę lat zatem "pochowany" został w szczególnym miejscu.


Symbolika niezamierzona.

Wzruszenie silne 2.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.02.2026, 09:36   #6
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie Karpik 50

Jako, że lubię się motywować postanowiłem w dniu jego urodzin zagrać mu coś nad Pilicą.



45 lat wcześniej przez pół roku uczyłem się tego, do stanu wykonania. Takie wspomnienie z z dawnej mojej determinacji. Słabo to grałem ale grałem.
Wtedy nie było dzisiejszych poradników (to jest duży plus) na tubie.
Najpierw młody człowiek musiał się samemu nauczyć nut, potem je czytać, poznać teorię z zeszytów i książek, by w końcu zdobyć zeszyt pt: Mistrzowskie Utwory Gitarowe pana Powroźniaka i dzień w dzień, tydzień w tydzień, m-c w m-c próbować to zagrać, nigdy tego utworu wcześniej nie słysząc.

45 lat później kupiłem Yamachę 30M i zacząłem ćwiczyć. Cała moja literatura gitarowa (dzisiaj rarytas) zaginęła gdzieś po drodze licznych przeprowadzek.
Kupiłem zatem jeszcze dość drogie wydanie/zbiór 50-ciu klasyków, stanowiących podstawę koncertów.
W tym zbiorze są utwory, które będę grał.
Gitarowo poprzedni post otworzyłem wspaniałym wykonaniem Asturias. To nie jest trudny utwór dla kogoś, kto opanował technikę tremolo i grę arpeggio. Opanował w stopniu minimum podstawowym. To mi się akurat udało.

Nad Pilicą Karpikowi Wspomnienie zagrałem. Wtedy jeszcze słabo ale pierwszy krok zrobiłem.
Dzięki poradnikom w necie udało mi się w ciągu dwóch lat poprawić technikę gry do stopnia, który mnie zadziwił. A nie powinien.
Dalej gram słabo ale coraz lepiej.

50-tka Karpika skończyła się potworną migreną Strażnika Domowego.
Wszyscy wyjeżdżali a my nie mogliśmy. Do tego przed 16-tą zaczęło padać...
Normalnie powinniśmy zostać ale nie było za bardzo jak.
W przerwach między wymiotami siedziałem zbity jak pies i doglądałem Strażnika, wiedząc, że nic jej nie pomogę.
Ta migrena to stygmat. Wiąże go ze sobą. Cierpienia Strażnika jako odkupienie (za każdym razem) mej niepokornej duszy.

Siedząc tak, czekając na deszcz przyszło mi do głowy, by napisać książkę. Napisać ją w takim formacie. Bo to, że w ogóle napisać to już było dawno bezdyskusyjne.
Postawiłem sobie jednak warunek. Pismo wspak musi oddawać charakter lustrzanego czyli "normalnego". Dokładniej - musi to być technika płynna. W tym sensie "charakter". Nie jakieś gnioty. Po prostu pismo wyćwiczone.
Już po, obecnym etapie Marysi.

  Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 17.02.2026, 09:53   #7
El Czariusz
Gość


Posty: n/a
Online: 0
Domyślnie Trening

Nie chcesz być Lonardo ale musisz...?
Nie tędy droga. Nic nie muszę. Chciałem.
Nie chciałem być Leonardo da Vinci. To był jego znak rozpoznawczy.
Mój o tyle, że jak się o tym jego piśmie dowiedziałem 50 lat wcześniej, to po prostu wziąłem ołówek i zacząłem pisać.
Wspominałem o tym. Wspominałem też, że tę rzadką cechę "odziedziczyła" po dziadku Marysia.

Zatem kupiłem sobie zeszyt w linię i zacząłem ćwiczyć. Pierwszy zapisałem zgodnie z nowa metodą nauki pisania.
Drugi - etiudami.
I tak do dnia, kiedy zszedłem do piwnicy, po pożółkły papier...

W międzyczasie kupiłem drugą gitarę, yamahę 40M.



Trochę czasu w Wiśle upłynie ale jest w kolejce.
  Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 04:42.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.