|
|
#81 |
![]() Zarejestrowany: Jan 2017
Miasto: Szczecin
Posty: 708
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: 100K+
Online: 1 miesiąc 2 dni 10 godz 13 min 30 s
|
12ty dzień wyprawy, 26 sierpnia. Góry Cindrel, czyli raj na ziemi.
Oj jak dobrze było spać po tej kąpieli w strumieniu! . Rano oczywiście było mycie, kawka, sniadanko... zwykłe wyprawowe rytuały, które już zdążyły wejść nam w krew. Nasze życie na wyprawie tak różniło się od życia typu: pobudka, biuro, dom, spanie, pobudka... Uwielbiam ten kontrast.Nasza apka pokazywała na ten dzień brak trudnych odcinków, więc nastrój był dobry - ostatnie kilka dni bardzo nas wymęczyły. Podnoszenie naszych osiołków, upał, ciągłe skupienie itd. To wszystko jest oczywiście część wspaniałej przygody, ale dwóch starszych panów było troszkę zmęczonych:-). Początek dnia stał pod znakiem asfaltu na ruchliwej drodze wojewódzkiej. W związku z tym jazda aż do Targu Dżiu była średnio przyjemna, ale po godzinie zaczął się spokojny szuter w lesie. Na obiad pożarliśmy rumuńskiego fueta z chlebem, bo byliśmy w środku jakiegoś wielkiego lasu bez nadziei na cywilizację:-). Po około godzinie takiego przyjemnego pierdzenia w lesie na płaskim zaczęliśmy powoli wspinać się na pierwszą przełęcz. Rzeczywiście teren był stosunkowo łatwy z fajnymi widoczkami Po półgodzinnej wspinaczce dotarliśmy do szczytu przełęczy. Widok mył mniamuśny!:-) . Na przełęczy nie spędziliśmy zbyt wiele czasu, bo mielięmy jeszcze kupę kilometrów do zrobienia, a nie chcieliśmy się spieszyć. Zjazd z przełęczy wyglądał tak: Jak widać jedziemy bardzo wolno, bo szybciej się nie dało! Widoki były cudowne, byliśmy samiuteńcy w tych całych górach, pogoda była idealna... Pisząc te słowa zowu się tam przenoszę i mam w sobie to uczucie spełnienia... Jakąś godzinę później była kolejna przełęcz Powoli nadchodził wieczór i postanowiliśmy za max 2 godziny być już na biwaku w jakimś ładnym miejscu. Jazda była cudowna - spokojne szutry, samotne przełęcze, od czasu do czasu pasterski szałas z zagrodą dla owiec, pasterzem i owczarkami. No i krowy, z którymi Wojtek sobie ewidentnie nie radził:-) Mijane przez nas owczarki miały patyki przywiązane do szyi - ewidentny znak, że jesteśmy w krainie niedzwiadków:-). No ale co zrobić - no risk, no fun... Jedziemy dalej i powoli szukamy idealnego spotu na nocleg Cóż mogę powiedzieć - było ciężko.... W związku z zagrożeniem misiowym postanowiliśmy szybko zapiąć się w śpiworach i mocno spać:-) |
|
|
|
|
|
#82 | |
![]() |
Cytat:
__________________
kto smaruje ten jedzie |
|
|
|
|
![]() |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Szlajanka po Polszy. Sierpień 2020 | trolik1 | Polska | 69 | 28.07.2021 08:45 |