Ja też pojechałem sam. I też polecam.
W Maroko spotkałem Francuza z którym po 5 min rozmowy (on po francusku a ja po angielsku) zdecydowaliśmy że jedziemy dalej razem.
I w ten sposób spędziliśmy razem 3 tyg... dzieląc wszelakie przygody.... było super , ledwo się rozumieliśmy

a atmosfera była przednia.
Plusy - jazda samemu nie ogranicza Cię .. robisz co chcesz , śpisz gdzie chcesz, zatrzymujesz się na siku gdzie chcesz i ile razy chcesz, nikogo nie opóźniasz, nikogo nie denerwujesz bo jedziesz za wolno albo za szybko , masz cały świat dla siebie i korzystasz z wyjazdu jak chcesz... i to jest piękne.
Minusy - bezpieczeństwo Twoje i motocykla spada drastycznie.
Musisz pilnować wszystkiego sam , nie skoczysz do sklepu na 20 min bo co z motocyklem ?
Jak złapiesz gumę .. dygasz sam. Jak zaliczysz glebę/paciaja ... podnosisz kloca sam. Nie wjedziesz w piach bo potem nie wypchniesz sam....
Wybór ciężki.
Ale ja jadę jak by co solo.
Zastanawiałem się nad tym długo .. jak znaleźć złoty środek.
Można być na wyjezdzie z kimś ale wyruszać rano sam i spotykać się co wieczór albo co 2 dni. Wtedy nikt nikogo nie ogranicza a w razie poważnej sytuacji jakaś pomoc wzajemna (choć opóźniona) jest możliwa.
Ważne żeby się informować gdzie się jest.