wyszperany gdzies w sieci fajny filmek o tamtejszych reniferowych ludzikach...
https://www.youtube.com/watch?v=rm_JZL9_cAk
---
a tymczasem spłynęło kilka treści:
Wczoraj zrobilismy 14 km. Byl moment, ze trzeba bylo zejsc z koni, tak trudny trawers z ostrym podejsciem ktore weszlo mi tylek.
Zeszlismy piekna dolina do Sziszhidu i przy jego doplywie sie rozbilismy.
Jest bajkowo, ludzi nietu.
Konie sa pierunsko eytrzymale chlopaki dużo w siodle ja vzesto prowadze bo jak w pochodzie pierwszomajowym.
Nogi, nogi, nogi. Brak nog.
Jem raz dziennie, wieczorem, rano tylko kawa z mlekiem renifera ktore ma chyba wiecej tluszczu od jaka.
Powoli sie adaptuje i chudne w oczach jak w AFG.
Teraz ja chodzę pierwszy spac i pierwszy staje.
Trudno opisac ten zjawiskowy kosmos. Maly Jenisej spieszy na zachod, nam sie nigdzie nie spieszy. Po prostu jestesmy tu. Moc.