Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Dzisiaj, 07:28   #969
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,355
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 3 dni 10 godz 41 min 36 s
Domyślnie Oj, to będzie dlugi post...

Proces utylizacji globusa pl.

Frank Furedi skupia się w swej książce na problemach związanych ze stanem współczesnej edukacji. Wśród zaobserwanych zjawisk szczególnie niepokoi go coraz powszechniejsze podważanie istnienia prawdy uniwersalnej, a co za tym idzie kwestionowanie ufundowanej na niej idei nauki i autorytetów ją reprezentujących. Nie mniej kontrowersyjne są zdaniem autora próby instrumentalizacji nauki i kultury. Pojawienie się polskiego wydania książki Furediego doskonale wpisuje się w debatę związaną z kontrowersyjnym projektem obniżenia standardów w edukacji, jaki zaproponował obecny rząd.

Frank Furedi, wykładowca socjologii Uniwersytetu w Kent w Wielkiej Brytanii, w ciągu wielu lat pracy naukowo-dydaktycznej był świadkiem niepokojących zjawisk obecnych w placówkach szkolnictwa wyższego w krajach Zachodu. Należy do nich między innymi coraz powszechniejsze zwalnianie studentów z lektury książek. Jak zauważa Furedi, wśród osób decydujących o kształcie współczesnej edukacji część jest zdania, że książka to tylko jedno z wielu źródeł wiedzy. Takie zgubne dla intelektualnego stanu społeczeństw opinie mają zdaniem autora pewne głębsze uwarunkowania. Chodzi tu o próby podważania sensu kształcenia się dla samego zdobywania wiedzy, a dokładniej idei poszukiwania prawdy dla niej samej przez wspólnotę uczonych.

Winę za filisterską postawę współczesnych polityków, a także często samych ludzi nauki, ponosi zdaniem Furediego zgubna dla kultury i cywilizacji Zachodu filozofia spod znaku relatywizmu, teorii krytycznej i poststrukturalizmu. Słynne słowa Michela Foucaulta mówiące: „nie istnieje prawdziwie uniwersalna prawda”, stały się popularne wśród wielu naukowców i są często propagowane przez nauczycieli akademickich. Skoro nie istnieje prawda uniwersalna, to idea nauki jej poszukującej traci rację bytu. Uznawana za produkt subiektywnego wglądu, której źródłem jest ludzkie oko, nie posiada w związku z tym znaczenia fundamentalnego. Można ją poddawać wątpliwość i porównywać z wieloma innymi, równorzędnymi prawdami. Konsekwencją tej zgubnej filozofii jest zaprzeczenie idei obiektywnego piękna oraz tak zwanej kultury wysokiej. W świetle relatywistycznych i poststrukturalistycznych poglądów tracą sens słowa „piękno to prawda, a prawda to piękno”. Kultura pisana przez wielkie K zastąpiona zostaje wielością równorzędnych sobie kultur. Jak pisze Frank Furedi „tradycyjny podział na kulturę wysoką i niską nie ma sensu w świecie, w którym prawda jest czymś tak niepewnym”.

Podważenie istnienia wiedzy obiektywnej pociąga za sobą zakwestionowanie autorytetów, które uzurpują sobie prawo do jej reprezentowania. Odtąd coraz mniej pożądani stają się myśliciele w dawnym stylu - uczeni, których często charakteryzowała apodyktyczność i nieustraszoność. Dążenie do wiedzy przez wielkie W i idea jej propagowania stają się coraz bardziej obce współczesnym naukowcom. W XXI wieku „klasyczny portret heroicznego badacza ustąpił miejsca wyobrażeniu kogoś znacznie bardziej przyziemnego i prozaicznego – człowieka, którego praca nie należy do szczególnie ważnych. Ta dewaluacja roli intelektualisty ściśle wiąże się z dziesiejszym stosunkiem do wiedzy” – trafnie zauważa Furedi. Pragmatyczne podejście do pracy umysłowej skutkuje zrównaniem jej z zajęciami wykonywanymi przez ludzi innych profesji. Naukowiec to taki sam pracownik jak inni. Nie czyni nic nadzwyczajnego. Demistyfikacja roli uczonych sprawia, że dawna elitarność profesji naukowca zanika. Autorytet oparty na dążeniu do prawdy zostaje poważnie podkopany. Odtąd wśród ludzi nauki coraz częściej dostrzega się postawy konformistyczne i zgubny minimalizm idący często w parze z samozadowoleniem.

Polityka wielu krajów Zachodu, przy całym jej dążeniu do nieustannego rozwoju placówek oświatowych i kulturalnych, skłania się tak naprawdę ku wykorzystaniu tych dziedzin do osiągnięcia szerszych celów. Problem instrumentalizacji nauki, sztuki i kultury jest stary, ale dziś przyjmuje powszechny wymiar. Występowali przeciwko niemu niegdyś Arnold, Nietzsche, Goethe i Marks, nie godząc się na wpływ bezosobowej siły pieniądza i prywatnego interesu na te dziedziny. Efektem coraz silniejszej dziś instrumentalizacji jest zjawisko tak zwanego równania w dół. „Pojawia się napięcie między rachunkiem ekonomicznym a zaangażowaniem na rzecz bezosobowych, nieinstrumentalnych wartości, takich jak rozwój nauki” – pisze Furedi. Artyści bardziej pragnęli dotąd realizować swoje wizje, dążyć do celów wyższych, niż tworzyć pod dyktando odbiorców, a „projekt pracy intelektualnej ożywiała retoryka dążenia do poznania”. Odkąd społeczeństwa Europy Zachodniej uległy urokowi dziedzictwa oświeceniowego, wartości nauki i sztuki nie poszukuje się w nich samych, ale dostrzega jedynie ze względu na ich wartość społeczną.

Niedawno wydana książka Franka Furediego z pewnością dopomoże czytelnikowi w refleksji nad stanem edukacji i kultury na naszym rodzimym podwórku. Ostatnio wiele niepokoju wzbudziły projektowane przez obecny rząd rewolucyjne zmiany w szkolnictwie. W ich efekcie część licealistów kończyłaby nauczanie ogólne (np. historię i geografię) już w pierwszej klasie. Książka „Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści?” z pewnością umożliwi nam odpowiedź na pytanie, czemu służy i jaki ma sens obniżanie standardów na poszczególnych poziomach edukacji.

https://www.polskieradio.pl/23/266/a...ntelektualisci

Oczywistym jest, że hodujemy sobie mięczaków.
Pani Nowacka pewnie nie wie (w swojej szerokiej ułomności) kim jest ten brytyjski socjolog. Obowiązkowo winna w ramach pokuty odsłuchać...



...by zamilknąć i skończyć w ramach tejże w jakimś żeńskim klasztorze.

Np. tym w Pirenejach, w którym to umieściłem Lupusa wracającego ze swojej "drugiej" Afryki. Na usprawiedliwienie Lupusa po pierwsze:
- była noc,
- z nieba lało się jak z przysłowiowego durszlaka,
- Lupus był opadły z sił i ledwo trzymal już DR-kę na wodzy.
Po drugie:
- historia była całkowicie zmyślona.
Przeze mnie.

Były moderator - pałeł przyznał mi się ostatnio, że tak uwierzył w moje późniejsze "afrykańskie bajki" iż już przygotowywał nekrolog forumowy.
Paweł to dobry człowiek. Piszę to tylko dlatego, ponieważ sądzę, że jestem przez niego "ignorowany". To dostępna funkcja w silniku forum.
Niestety nie jest doskonała, bo kiedy jesteś niezalogowany dostęp do ignorowanych postów masz jak na czystej dłoni Sztucznego Dziadka.

Furedi wspomina o upadku kultury i nie chodzi tu o zwykłe 'wypierdalaj" ajatollacha upadłego. Chodzi o kulturę masową, którą zwięźle podsumował Stanisław Tym linkowany wyżej.
Stanisław Tym, to autorytet dawny kabaretu. To, co mówił w 1990-tym podsumowujac komuznizm i Karola Marksa to dzisiaj... Ojojoj... W Brukseli szybko posliznał by sie na skorce od banana i stracił pamięć.

Furedi wydaje książkę z ugruntowanymi, własnymi poglądami na rzeczywistość podsumowanymi ponad dwie dekady temu!
Pisze, mówi o zarazie z przełomu wieków. Ten proces zaczął się z erą dzieci kwiatów w USA. Jak większość z nich skończyła...?
Jak np. Joszka Fiszer. Minister finansów dawnych Niemiec. Z panią Merkel trwale osadzili w Deutschland przemoc kulturową.

Ciąg dalszy się nie skończył.
Będę kontymuić w kolejnym poście.
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem