Dzisiaj dzieci nic nie muszą.
Dzieci ekranowe.
Był sobie dziadek.
Dzieci znały dziadka, bo jak nie? Skoro spędzili ze sobą wystarczająco dużo czasu, by dziadka poznać. Nie, że codziennie. Nie. Ale przynajmniej raz na te dwa tygodnie minimum.
Tymczasem, tym razem... do dzieci przyjechał "dziwny" dziadek. Dokładniej, to przyjechał po dzieci, by je zabrać na noc do swojego domu, gdzie na dzieci czekała już babcia.
Na dziadka czekał też Kacper, niecierpliwie przebierając nogami na podwórku, jak to... Kacper.
- Hurrra, dziadek!
Było już późne popołudnie i brakowało Marysi. Marysia miała zaraz dojechać, bo była z koleżanką już wcześniej umówiona. Taki scenariusz dnia.
Dziadek też się cieszył i jak zobaczył Marysię w drzwiach, to jeszcze bardziej ale...
Dziadek był jakiś dziwny...
Dziadek! Krzyknął nagle Kacper. Ty masz czyste ręce!
- T.a.k. M.a.m. c.z.y.s.t.e. b.o. j.e.s.t.e.m. s.z.t.u.c.z.n.y.m. d.z.i.a.d.k.i.e.m. w.y.g.e.n.e.r.o.w.a.n.y.m. n.a. e.k.r.a.n.i.e. t.e.l.e.f.o.n.u. p.r.z.e.z. s.z.t.u.c.z.n.ą. i.n.t.e.l.g.e.n.c.j.ę.
Dziadek! Przestań tak mówić! Jesteś prawdziwiym dziadlkiem! Oponowała Marysia.
Tymczasem,
dłuższa pauza, bo to nie koniec "bajki/historii" ze sztucznym dziadkiem. Zanim dopiszę finał, przejdźmy wstępny proces pedagogizacji. Wstępny, bo ten zasadniczy to długi i ciężki proces. Ciężki, bo nie jeden raz rodzić dostanie 33calowym kołem w czajnik, bo za późno na uniki.
Jak bajki szkodzą dzieciom?
__________________
Jam nie Babinicz...
|