Dzień szósty.
Wracam na południe. Część drogi na pewno będzie wiodła tą samą trasą. Ale mam zaznaczone jeszcze miejsca turystyczne których tutaj nie odwiedziłem. Pogoda z rana pochmurne. Zamiast bluzy kurtka puchowa. Ta kurtka puchowa była bardzo dobrym pomysłem. W sumie ją zabrałem do samolotu żeby się nią przykryć. Zajmuje mało miejsca i ma oczojebny kolor dlatego nadaje się na skuter. Diamping. Mam zaznaczony stary most drogowy. Oczywiście w technologii linowej. Ładny odnowiony. Ruch zerowy bo pobudowali tutaj jakieś obwodnice i mało ludzi się tutaj zapuszcza.
IMG_20251126_084338.jpg
IMG_20251126_084841.jpg
IMG_20251126_084940.jpg
Przed Tajtung mam zaznaczone jeszcze punkty widokowe na deltę rzeki. Tyle że mam problem żeby tam dojechać. Telefon z nawigacją jest w schowku pod kierownicą. I ciężko się tam zerka w czasie jazdy. O ile do większości atrakcji były proste drogi, to teraz muszę kluczyć przez wioski i nawigacja naprawdę by się przydała. Miejsce widokowe jest wysoko, wjeżdża się serpentynami. Nie wiem skąd pojawiają się jakieś dziwne mgły, bo z jednej strony przebija błękitne niebo. A z drugiej strony Jakaś mgła. Z punktu widokowego roztacza się widok na rzekę. Ta mgła to są wielkie tumany kurzu porywające się z doliny. Dolina rzeki musi być wyschnięta pełna kamiennego pyłu. I cała ta chmura idzie w stronę miasta. Wracam do miasta. Jadąc przez miasto dostaje olśnienia. Przecież ja mam w kasku interkom. Mogę sparować nawigację z głośnikiem. Trochę siedzę nad parowaniem tego. Szlag mnie trafia przy tej technologii. Ale w końcu czeski głos mapy.czy prowadzi mnie po sznurku. Ten sznurek czasem krzywo prowadzi bo mapy.czy to się tak średnio nadają do nawigacji, ale lepsze to niż jechać na ślepo.
IMG_20251126_095005.jpg