![]() |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Śmigałem ubiegłego lata w okolicach wspominanych wcześniej. Nad Zalewem Rece/Rusca miałem zaplanowany nocleg w drodze z Widyna do Timisoary.
W Widynie 43st. Nad zalewem 12 już w tej fali opadów, o której było głośno. Dosłownie w ciągu kilku godzin spadek temp. o ponad 30st. Miało być dziko i romantycznie, wyszło dziko niewątpliwie. Kiedyś podobny szok termiczny przeżyłem na Bałkanach wracając z Ohrydzkiego jeziora. W Kiczewie 44st. Kilka godzin później nad Kozjakiem 18. Też różnica była zauważalna ale nie aż tak. Będę ponownie przyspasabiał Lublina do takich wycieczek ale już o charakterze rodzinnym. Mnie z kolei w Twoich treściach trochę brakuje języka pisanego:) |
Cytat:
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
|
Cytat:
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Niestety nie.
Plan był taki: https://mapy.com/s/lokotuguso Ale jak dojeżdżaliśmy do zalewu od strony zachodniej to deszcz tak lał, że strach było się w tę glinę Scudo wbijać. Na nic by się zdały trapy, które wożę ze sobą. Szkoda, bo dzień wcześniej pogoda była znakomita ale z kolei moglibyśmy nie wyjechać... Na osłodę pozostała nam Timiszoara, której starówkę bardzo polecam do zwiedzania w eksploracyjnej przerwie. |
16/17 dzień wyprawy, 30/31 sierpnia. Jedziemy nad wodę.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Kilka lat temu wspólnie z Wojtkiem odwiedziliśmy Deltę Dunaju na powrocie z Górskiego Karabachu. Miejscówka nas zachwyciła i obiecałem sobie, że na pewno tam wrócę. No i siup!:-) Po wczorajszym spacerze w górkach trochę bolały nas nogi i właściwie wszystko nas bolało, ale postanowiliśmy jechać już dzisiaj. Początek był kiepski - po minięciu Braszowa przez kolejne 3 godziny telepaliśmy się w korku podobnego do tego, co widzieliśmy w okolicach Krakowa... Była niedziela i ludzie jechali sobie w górki... Korki zaniknęły po zjeździe z gór, czyli przed Ploesti. Za to zaczął się piekarnik...35 stopni i więcej. A w górkach było tak pięknie i chłodno! Już wtedy zacząłem podejrzewać, że chyba zbyt wcześnie jedziemy na południe. Ostatnim razem byliśmy tam na początku października i temperatury oscylowały w okolicach 30 stopni. No cóż - tak czy owak trza jechać. Po wyjeździe z Ploesti krajobraz zmienił się diametralnie - było gorąco, płasko, sucho. Nocleg znaleźliśmy w całkiem fajnym lesie niedaleko drogi, a za sąsiadów mieliśmy parę bażantów, które hałasowały przez większą część nocy:-) Rano standard: pobudka, kawa, śniadanie, jazda. Jakoś po południu dojechaliśmy do Merighiol - wioski w której mieliśmy odebrać nasze kajaki i zostawić motorki. Okazało się jednak, że przyjechaliśmy o jeden dzień za wcześnie , a pani od kajaków jest w Bukareszcie....Nie wiem jak myśmy to wykalkulowali, ale okazało się, ze mogliśmy spokojnie wypocząć po spacerze w górach i dopiero ruszyć następnego dnia:-). Tak czy owak miła pani zrobiła nam przysługę i po naszej rozmowie ruszyła w drogę do nas. Czekały nas teraz 3 godziny czekania w 40sto stopniowym upale...brrr. Po odbiorze kajaków i wszystkich ceregielach byliśmy na wodzie około 19tej, zmęczeni i gotowi na rozłożenie biwaku. Tak też zrobiliśmy:-). https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Dodam jeszcze , że podczas nocnego wstawania widziałem bombardowanie ukraińskiego miasta Izmaił, które położone jest po drugiej stronie delty. Nie był to miły dla mnie widok |
W 2024 też z tak naprawionym butem wracałem z południa :)
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
18 dzień wyprawy, 2 września. Woda, dużo wody!:-)
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Noc była spokojna, choć nad ranem przyszło do nas stado krów, które narobiły trochę hałasu telepiąc się w krzakach. Po kawce i śniadanku zaczęliśmy się powoli zbierać do kajaków. Początek był średni, bo płynęliśmy dużym kanałem będącym jednocześnie autostradą dla rybaków płynących do pracy na znajdujących się w delcie jeziorach. Ogólnie chodzi o to , żeby koleś na łodzi zobaczył cię jak najwcześniej coby zdążyć z odpuszczeniem silnika. W innym przypadku jest plum z kajaka do wody:-) Po jakimś czasie udało nam się wpłynąć w mniejszy kanał i tam już było spokojnie. Potwierdziły się jednak moje obawy - lato nie jest najlepszym okresem do zwiedzania delty Dunaju - jest po prostu zbyt gorąco. Temperatura razem z wilgotnością produkuje oprócz braku komfortu również całe masy komarów... Na szczęście nie brakowało również pięknych ptaszorów. Zimorodki i żołny operowały całymi armiami lotniczymi!:-). Uwielbiam zimorodki - ciężko za nimi nadążyć wzrokiem bo są szybkie jak strzała, ale za to mają przepiękne upierzenie w różnych odcieniach niebieskiego. Podobnie żołny - również w większości niebieskie, super patrzyło się na nie kiedy uwijały nam się nad głowami polując na różne robactwo. Do tego oczywiście tłumy innego ptactwa, choć nie widzielismy orłów ani pelikanów. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Mieliśmy też spotkanie z małym łabędziem, którego mam spierdzieliła przed nami, Mały jeszcze nie latał, więc spierdzielał przed nami i co jakiś czas musieliśmy robić przerwę coby nadrobił odległość od nas. W końcu poszedł po rozum do głowy i wpłynął a boczny kanał Było zajebiście, ale jednak temperatura i wilgotność za wysokie jak dla mnie. Dlatego nie jeżdżę do Wietnamów i innych Tajlandii:-). Mieliśmy też miłe spotkanie z Panem Koniem:-) Jak tylko Wojtek wyłączył kamerę to z nory wylazł do nas jeszcze Pan Borsuk i wspólnie ze swoim sąsiadem Koniem gapili się na nas, a my na nich:-) Zbliżał się powoli wieczór i zacżęliśmy szukać miejsca na nocleg. Niby nie jest to super trudne kiedy jesteś w takiej dziczy, ale trudno było znaleźć miejsce z dobrym zejściem do wody i kawałkiem płaskiej trawy do rozbicia namiotów. W końcu udało nam się coś wypatrzyć Rozbiliśmy się drugiej stronie kanału i też było super:-) https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Wieczorem było tyle komarów, że wcześnie uciekliśmy do namiotów. |
Piękny odcinek.
|
Na tym jednym filmiku wyglada jakbyscie po trawie kajakami plyneli :D
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Chyba rzęsę zbierałeś :D
Ogółem to niezbyt zachęcająco ta woda wygląda ale zakładam, że wolno płynąca, wąskimi kanałami Odra nie wyglądałaby lepiej. |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
Bardzo mi się podoba Twój/Wasz styl tułaczki. Tułaczka. Przy tym nie tylko moto ale i z buta, w kajaku... Super. Cały czas taka "Bida z Nędzą". Patrz... To moje wypady ze Strażnikiem Domowym na UA, Bałkany, Białoruś... W naszym duecie, to ja jestem Nędza:) Koniecznie musisz się "nauczyć" pisać. |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
W sensie - więcej pisać:)
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Żeby zrozumienie było pełne.
Więcej pisać w danej relacji:) No i więcej pisać, w sensie relacjonować. Biorąc pod uwagę Twój wiek, to jest/masz mega potencjał. Ja zacząłem "pisać" dopiero w 2007. Znaczy w wieku 44 lat. Po mickiewiczowsku. Zobacz, ile jeszcze przed Tobą? No i ta różnorodność. Moto, z buta, kajakiem, dronem. Brakuje roweru. Autentycznie, brakuje tylko roweru. Rower, to jest coś pośredniego między moto a czystym butem. Zapewnia szybsze tempo niż z buta ale wolniejsze niż moto. Ma sporo plusów. Da się na byle jakim, jeszcze łatwiej naprawić niż moto. No i łatwiej porzucić gdzieś w krzakach. W każdym jednak bądź razie rób swoje tylko już wiesz, co na plus bardziej...;) |
19/20 dzień wyprawy, 3/4 września. Braila
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 W nocy było słabo - komary huczały przez całą noc jak bombowce, a sikanko było do butelki...przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda :-). Na szczęście rano była kawka Droga powrotna zajęła nam jakieś 5 godzin i było to niezłe wyzwanie - wysoka temperatura, zmęczenie i do tego pod prąd...wcześniej tego nie zauważaliśmy, ale teraz ten prąd naprawdę nieźle dał nam popalić:-). Wczesnym popołudniem oddaliśmy kajaki i ruszyliśmy na północ. Potrzebowaliśmy noclegu pod dachem, z prysznicem i pralką, bo byliśmy już chyba 5 dni bez bieżącej wody i Wojtek zaczął pachnieć zachęcająco...:-). Postanowiliśmy znaleźć nocleg w Braili i zostać tam na jeden dzień coby ogarnąć siebie i ciuchy. Najpierw jednak musiałem ogarnąć kapcia dla Gieni. Kilka dni temu jadący za mną kierowca dał mi znać, że coś jest nie tak z tylnym kołem. Okazało się, ze opona jest niewłaściwie osadzona na rancie i trzeba było to skorygować. Na szczęście okazało się, że nie ma żadnych niespodzianek i wizyta w szinomontażu zajęła nam max godzinę. Jazda na północ była całkiem spoko - było gorąco, ale znośnie. Dwie lub trzy godziny później byliśmy już na promie pod Gałaczem i po następnej godzinie cieszyliśmy się klimatyzacją, prysznicem, pralką, łożkiem z czystą pościelą, sklepem pod domem....życie w 21szym wieku jest zajebiste:-) |
21/22 dzień wyprawy, 5-6 września. Jadziem w Pamir.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Oj jak nam dobrze zrobił ten pobyt w Braili! Najedliśmy się porządnie, opraliśmy no i w końcu Wojtek przestał wonieć!:-) Dzisiaj czeka na jazda asfaltem na północ w kierunku Czerniowców, ale nocleg wypadnie nam raczej jeszcze w Rumunii. Niestety musieliśmy odpuścić wcześniejsze plany związane z mołdawskim TETem, bo prognozy dawały 40 stopni na najbliższe dni. Uciekamy więc na północ w zielone ukraińskie góry!. Najpierw jednak czekała na telepanka rumuńską drogą wojewódzką, która szła prosto jak strzała:-). Ostatni raz widziałem coś takiego w Afryce - kilkadziesiąt kilometrów prostej drogi w roztapiającym się od gorąca asfalcie:-). Zrobiliśmy oczywiście też przerwę na moje ulubione rumuńskie żarełko https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Nic wielkiego się nie działo w tym dniu - nabijaliśmy kilometry spokojnie aż do noclegu, który wypadł nam około godzinę przed granicą. Fajnie tam było!:-) https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Rano standard - kawka, śniadanko, zbieranie gratów i jazda. Granica poszła nam całkiem gładko i po kilkunastu minutach jechaliśmy krótki odcinek do Czerniowców, gdzie czekała nas wizyta w oddziale Straży Granicznej. Mogę powiedzieć tylko jedno - Pani Porucznik rzeczywiście jest piękna!. Podobnie zresztą jak wiele innych Pań, które widzieliśmy w Czerniowcach. Po załatwieniu glejtu zjedliśmy obiadek, wymieniliśmy kasę i byliśmy gotowi do jazdy, ale...byl zgryz. A może zostaniemy tu na jeden dzień...? Miasto jest zajebiste, wspaniale się tam czuliśmy. Po deliberacji doszliśmy jednak do wniosku, że dopiero co byliśmy w cywilizacji i trza zanurkować w lesie. A Czerniowce zostaną jeszcze z pewnością odwiedzone. Po wyjeździe z miasta czekała nas godzina asfaltu, a później było już tak: Potem jechaliśmy jakąś godzinę pięknym szutrem wzdłuż granicy (jakimś cudem inricz tego nie zarejestrował....:-)) Potem był las. Dużo lasu:-) Po przejechaniu przełęczy, miłej rozmowie z Panami Pogranicznikami, szybkiej kąpieli w strumieniu znowu zanurzyliśmy się w lesie:-) Była to niebiańska jazda. Właśnie w tej chwili pisząc te słowa znowu tam jestem i czuję ten zapach lasu, widzę słońce zniżające się na górami, piękny szuter, czuję na sobie mokre gacie po kąpieli w lodowatym strumieniu...po prostu raj. A potem było tak: Cudowny dzień w cudownej Ukrainie! |
O! Jeszcze się nie rozpadły?
Już ponad 10 lat temu ledwo trzymały się kupy i spodziewałem się rozpadu jak na Stoju. |
Cytat:
pozdrawiam trolik |
Cytat:
|
Cytat:
pozdrawiam trolik |
23 dzień wyprawy, 7my wrzesień. Kierunek: Pietros.
https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Tak..... Poranek jak zwykle: kawka, śniadanko, zbieranie gratów i jazda. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się tego co nastąpiło:-). To był chyba najdłuższy odcinek ofu w moim życiu:-). Dojazd do asfaltu zajął nam chyba 5 godzin pięknego telepania się początkowo wśród dzikiej przyrody, potem małych osad, w końcu całkiem sporych wsi, do których jeszcze nie doprowadzono asfaltu. Większość drogi prowadziła w jednej dolinie wzdłuż koryta rzeki, ale pamiętam też przełęcz prowadzącą do innej doliny. Tak czy owak było pięknie! https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Była to niedziela, więc Ludzie szli do kościoła odświętnie ubrani: Kobiety w pięknych ludowych strojach, Męszczyźni w wyszywankach. Super to było to widzieć. Pod kilku godzinach tej pięknej jazdy zaczynałem już tęsknić za asfaltem, bo byłem głodny a poza tym miałem wrażenie, że z Gieni uciekną wszystkie śrubki po takiej ilości ofrołdu:-). W końcu dojechaliśmy do drogi wojewódzkiej i od razu spotkaliśmy stację benzynową!:-). Pozostała jeszcze kwestia jedzonka, ale w tym zakresie zdaliśmy się na los. I to był super pomysł, bo trafiliśmy na super fajne miejsce przy drodze z lokalnym, pięknie przyrządzonym i pięknie podanym jedzonkiem. https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 https://lh3.googleusercontent.com/pw...-gm?authuser=0 Nażarłem się jak prosiaczek, a na koniec wziąłem jeszcze 2 serniki i 2 kompoty. Nie wiem, jakim cudem udało mi się przerzucić nogę przez kanapę Geni:-) Po obiedzie mieliśmy jeszcze chyba 2 godziny pięknej jazdy asfaltem wśród cudownych, zielonych dolin obsianych spokojnymi wioskami. Ależ mi było dobrze! W końcu dojechaliśmy do Rachowa i po zakupach wjechaliśmy do lasu. Od jakiegoś czasu goniła nas burza, więc postanowiliśmy ją przeczekać pod czymś w rodzaju dachu:-) To był cudowny dzień! |
| Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 11:14. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.